Aktualności i wydarzenia

Groundhopping w Małopolsce

2009-10-30

Podróżują po to, żeby kibicować lubianej drużynie piłkarskiej i zwiedzać stadiony. Turystyka stadionowa zyskuje coraz więcej zwolenników w Polsce, a Kraków z dwoma klubami w Ekstraklasie i od czasu do czasu w rozgrywkach europejskich, zwłaszcza w obliczu organizowanych przez Polskę mistrzostw Euro 2012, o turystę stadionowego powinien się zatroszczyć

Kraków co prawda praktycznie odpadł ze starań o organizację spotkań podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku, ale nie zmienia to faktu, że na mapie turysty stadionowego jest ważnym punktem. Tym bardziej, że we wrześniu 2010 roku jeden z głównych klubów miasta - Cracovia, dostanie do użytku całkiem nowy stadion. Również w przyszłym roku zakończy się remont stadionu mistrza Polski - Wisły Kraków, co, biorąc pod uwagę fakt, iż do tego czasu wszystkie mecze obydwu klubów rozgrywane są gościnnie, spowoduje z pewnością wzrost zainteresowania obydwoma obiektami.

Kraków ma potencjał!

Turystyka stadionowa to tzw. groundhopping. Jak podaje portal Stadiony.net, został zapoczątkowany w Anglii i mówiąc w skrócie, oznacza hobby osób „pozytywnie” oszalałych na punkcie piłki nożnej. Celem grounghoppingu jest podróżowanie z jednego meczu na inny („Hopping”) oraz uczestnictwo w tylu meczach, na różnych stadionach („Grounds”) i w tylu różnych krajach, w ilu jest to tylko możliwie. Hopperom, czyli turystom stadionowym z założenia obce jest chuligaństwo oraz wszczynanie bójek. Są oni niezależnymi, wolnymi „ambasadorami” piłki nożnej. W 1978 roku w Wielkiej Brytanii powstał pierwszy klub miłośników turystyki stadionowej. Najpierw liczył sobie 39 członków, dziś jest ich liczba dobiega do tysiąca. Podobne zrzeszenia istnieją w Niemczech. W Polsce oficjalnego zrzeszenia miłośników podróżowania po stadionach nie ma, ale coraz więcej osób uznaje to za swoją pasję. Można odnaleźć kilka blogów i stron zrzeszających turystów stadionowych. Ten rodzaj podróżowania ma od niedawna również swój profil na wszechobecnym Facebooku.
Małopolska, a szczególnie Kraków są skupiskiem kilku klubów o bogatej przeszłości, a dwa największe obecnie - Wisła Kraków i Cracovia przyciągają fanów z zagranicy. - Podczas spotkań krakowskich klubów z rywalami nie tylko z zagranicy wiele razy natknąłem się na turystów z zagranicy, którzy dużo podróżują, a przy okazji zwiedzają stadiony. I nie dotyczy to wyłącznie największych drużyn - mówi Michał Karaś, redaktor naczelny PortaluKibica.pl. - Kraków przyciąga turystów sportowych, chociaż na razie nie ma dokładnych statystyk, które takich podróżujących by policzyły - dodaje.

Turysta stadionowy = turysta aktywny

Co istotne dla Małopolski, poziom rozgrywek dla wielbicieli stadionowych podróży nie ma znaczenia. Dlatego nie tylko pierwszoligowe drużyny przyciągają gości z zagranicy. Jak podaje strona MyFootballWay.com, turysta stadionowy wybiera się na różne spotkania począwszy od meczów międzypaństwowych, przez spotkania w europejskich pucharach, po pojedynki ligowe, od pierwszej do ostatniej ligi. "Im bardziej “egzotyczne” miejsca się odwiedza, tym oczywiście lepiej" - możemy przeczytać na stronie jednego z pierwszych portali promujących w Polsce ten popularny w Europie Zachodniej rodzaj turystyki.
Krzysztof Gawron, wśród podróżujących znany jako krzychu81, młody Polak, mieszkający obecnie w Pradze, o turystyce stadionowej mówi "To jest jak narkotyk!" - Łatwo jest się uzależnić. Zaliczysz wszystkie stadiony w pierwszej lidze, to chcesz mieć komplet także w drugiej. Zaliczysz drugą ligę, zostaje trzecia - opowiada o swojej pasji. - Nie podróżuję niestety tak często, jakbym chciał, ale staram się co tydzień odwiedzić przynajmniej dwa spotkania. Zacząłem od Niemiec, potem będzie Austria a później przyjdzie czas na Słowację i Węgry. Oczywiście, jak tylko jestem w Polsce, staram się i u nas obejrzeć jakieś mecze - mówi groundhopper.
Teoretycy grounhoppingu (tak, są już nawet teoretycy tej aktywności) spierają się to, czy prawdziwy groundhopping to odwiedzenie największej ilości spotkań na stadionach, czy samo odwiedzanie stadionów.
- Moim zdaniem nie ma to większego znaczenia. Najważniejsze jest to, że groundhopping pokazuje pozytywne aspekty uczestnictwa w meczach piłki nożnej. Tym samym przyczynia się do stopniowej zmiany fatalnego wizerunku kibica w Polsce. Być może dzięki temu, fan piłki zacznie być w naszym kraju postrzegany nie tylko jako chuligan w dresach, ale także jako pozytywnie zakręcona osoba, której pasją jest turystyka stadionowa - mówi Anna Chodacka, specjalista ds. promocji i marketingu w krakowskiej Księgarni Kibica Sendsport. - Groundhopping to moda, która przyszła do nas z Zachodu, ale myślę, że taki trend warto w Polsce promować - dodaje.

Aneta Zadroga

Newsletter

Wyszukaj szkolenia

Polecane szkolenia

Praca w turystyce