Jak się policzyć?
2010-01-28Żeby móc pokazywać się na targach, konkurować z innymi, atrakcyjnymi pod względem turystycznym, miastami trzeba mieć wyniki: ilu turystów odwiedziło dane miejsce– nie mają wątpliwości eksperci z zespołu od lat zajmującego się badaniem ruchu turystycznego w Małopolsce.
Badania ruchu turystycznego prowadzone są w Krakowie od 2003 r. W 2008 r. badania przeprowadziła prywatna firma. - Postulujemy, by do badań włączyć ośrodki akademickie z potencjałem naukowym – w Małopolsce to Uniwersytet Ekonomiczny, Akademia Wychowania Fizycznego i Wyższa Szkoła Turystyki i Ekologii z Suchej Beskidzkiej – apelowali przedstawiciele międzyuczelnianego zespołu ekspertów Małopolskiej Organizacji Turystycznej, którzy przedstawili koncepcję zintegrowanych badań ruchu turystycznego w całym kraju. Punktem wyjścia dyskusji były doświadczenia zebrane w czasie badań liczby odwiedzających Małopolskę i Kraków.
Bramki pomogą liczyć turystów
Rozmawiano też o podstawowych problemach związanych z badaniem ruchu turystycznego. Pierwszy z nich to odpowiedź na pytanie czy przepływ odwiedzających należy badać stale czy tylko w określonych miesiącach. – Nasze doświadczenia pokazują, że badanie czasowe może spowodować, że liczba odwiedzających będzie niedoszacowana lub przeszacowana. Dlatego najlepiej korzystać z kilku źródeł – argumentował dr Krzysztof Borkowski z AWF. W Krakowie zespół prowadzący badania ruchu turystycznego korzysta z wszelkich dostępnych źródeł wtórnych, danych z atrakcji turystycznych, muzeów, terminali lotniczych i innych miejsc, gdzie rejestrowany jest ruch odwiedzających. Kolejnym narzędziem są badania ankietowe oraz wybrane punkty czasowe. – Przy czym należy brać pod uwagę nietypowe dni. Niekoniecznie badanie wykonane w piątek da taki sam wynik, jak w inny dzień tygodnia. Są też takie dni jak np. Oktawa Bożego Ciała, kiedy na Rynku harcuje lajkonik i przychodzi o wiele więcej osób – wyjaśniał dr Borkowski. Najtrudniejsza była pierwsza edycja badań – zespół nie miał doświadczenia, a część dostępnych obecnie danych była nieosiągalna.
- Doszliśmy do tego, że można znaleźć indykatory – bramki, dzięki którym można oszacować wielkość ruchu turystycznego. Taką bramką może być np. kopalnia Soli w Wieliczce – wyjaśniał dr Krzysztof Borkowski. Próbowano uruchomić bramkę w Muzeum Książąt Czartoryskich ale okazała się wrażliwa. - Kiedy obraz „Dama z łasiczką” był udostępniony zwiedzającym, bramka zachowywała się inaczej. Bramką, którą cały czas testujemy jest krzyż Sukiennic. Długim ramieniem poruszają się zwiedzający i turyści, mieszkańcy Krakowa chcąc przedostać się na drugą stronę, używają krótszego ramienia – tłumaczył dr Borkowski.
Fanklub Krakowa
Naukowcy z międzyuczelnianego zespołu ekspertów proponują novum mające poprawić jakość badań.
- Sugerujemy, by badać odczucia turystów nie tylko w czasie pobytu, gdyż taka opinia ma charakter emocjonalny, ale jeszcze raz, po powrocie do domu, kiedy wspomnienia odbierane są już na poziomie intelektualnym – tłumaczył dr Krzysztof Borkowski. Metoda CRM (ang. Customer Relationship Management czyli pozyskiwanie długotrwałych relacji z klientem, w tym przypadku z turystą – przyp. red.) ma zdaniem zespołu wiele zalet: jest tańsza i bardziej wiarygodna, bo ankiety wypełniane są osobiście. - Do tej pory wszystkie badania – przeprowadzane jeszcze w trakcie wizyty w Krakowie były obciążone nacechowaniem emocjonalnym, w tym m.in. mniejszą lub większą sympatią do ankieterów– podkreśla dr Borkowski.
Zespół zajmujący się badaniem ruchu turystycznego w Krakowie zrobił pierwszy krok w kierunku wprowadzenia CRM. W 2009 r. odbył się pilotaż nowego sposobu pozyskiwania opinii. Oprócz klasycznych badań ankietowych, użyto skróconego formularza do programu Fan, gdzie każdy użytkownik deklarował chęć współpracy w ramach badań CRM i zobowiązywał się do wypełniania ankiety na temat pobytu w Krakowie, oceny kosztów hoteli, atrakcji itd. po powrocie do domu.
- Dążymy do stworzenia fanklubu Małopolski i Krakowa czyli ludzi, którzy skłonni są współpracować jako eksperci – wyjaśnia dr Borkowski.
Regiony jak puzzle
Zdaniem uczestników spotkania dane na temat liczby turystów powinny spływać z regionów do centrali. - Państwo otrzymuje w ten sposób puzzle, które może złożyć w całość. Badania wymagają dużych prób, a tym samym są kosztowne. Pieniądze na ten cel pojawiają się w budżetach samorządowych, a nie w budżecie centralnym – podkreśla dr Krzysztof Borkowski. - Zalecamy myśleć globalnie, działać lokalnie, syntetyzować centralnie nie pomijając placówek naukowych występujących w terenie, gdyż gwarantują kompleksowy audyt i nie są związane z pieniędzmi, na które czekają prywatne instytucje, by przeżyć do pierwszego – dodaje. Zdaniem naukowców w celu uzyskania obrazu ruchu turystycznego w Polsce trzeba opracować standardy pomiarów. Teraz każde województwo (o ile przeprowadza badania) robi to na własną rękę. Materiały źródłowe z regionów są niespójne, badania prowadzone innymi metodami i niejednokrotnie trudno mówić o jakichkolwiek porównaniach. - Dlatego istotne jest, by na poziomie centralnym zdecydowano jaką metodologią będzie badany ruch turystyczny – podkreślają przedstawiciele krakowskiego zespołu. Sytuację skomplikowało wejście do strefy Schengen i likwidacja granic, bo tym samym ruch turystyczny przestał być obliczalny na granicach.
Joanna Jałowiec



