Kraków powinien być jak Oslo
2010-02-05Kraków szczyci się wieloma muzeami, wystawami i galeriami. Ma być miastem przyjaznym turyście. Mimo kampanii i obietnic jednak od kilku lat nie udało się w stolicy Małopolski wprowadzić prostego rozwiązania, które z powodzeniem funkcjonuje w innych stolicach europejskiej kultury i turystyki - karnetu dla zwiedzających
Wyobraźmy sobie taką sytuację: Turysta ląduje w Krakowie. Już na lotnisku może znaleźć informator z dokładną mapą centrum miasta oraz aktualnymi informacjami i wystawach, godzinach otwarcia muzeów, punktach informacji turystycznej i dziejących się właśnie w mieście imprezach turystycznych. Dojeżdża do centrum (nie gubiąc się wcześniej na lotnisku i nie przepłacając za taksówkę), a tam, w najbliższym punkcie informacyjnym, lub hotelu, bądź też hostelu, może kupić specjalny karnet. Karnet upoważnia go do odwiedzenia najciekawszych miejsc w mieście, bezpłatnych wejść do muzeów, oszczędza mu również czas i pieniądze związane z przemieszczaniem się, bowiem karnet uprawnia również do bezpłatnego poruszania się komunikacją miejską w granicach Krakowa. Brzmi jak utopia? W Krakowie nadal tak.
Turysta w raju
Wystarczy jednak spojrzeć na Oslo, albo chociażby na sąsiadującą z Małopolską na mapie Słowację, żeby przekonać się, że to wcale nie jest niemożliwe rozwiązanie. Podróżując do Austrii, można skorzystać z biletu Skipass. W jego cenę są wliczone zniżki na hotele, wizyty w muzeum, przejazdy kolejką górską, karnet na zjazdy narciarskie. To kompleksowy bilet, który zapewnia turyście ciekawy wypoczynek bez zbędnego stania w kolejkach i załatwiania formalności.
Oslo to raj dla turystów. Każdego miesiąca czeka na odwiedzających stolicę Norwegii inny festiwal, koncert, czasowa wystawa, pokaz czy spektakl. Ponad 50 muzeów i galerii zapewnia różnorodną rozrywkę. W ciągu dwóch - trzech dni można odwiedzić tak różne miejsca jak Muzeum Statków Wikingów, Muzeum Narciarstwa, Muzeum Piłki Nożnej, Muzeum Muncha, Muzeum Filmu, Galerię Narodową, czy wystawę o latach 80'. Bezstresowo przemieszczając się w granicach miasta. Wszystko za pomocą jednej magicznej karteczki trochę większej niż bilet komunikacji miejskiej - Oslo Pass.
Taką przepustkę do kulturalnych instytucji można kupić na jedną, dwie lub trzy doby. Kosztuje - odpowiednio, w przeliczeniu na złotówki - 105, 150 i 200 zł. Nabyć ją można w punktach obsługi turysty, hotelach i hostelach. Wraz z kartą otrzymujemy dokładną ''instrukcję obsługi'' oraz spis wszystkich korzyści i miejsc objętych zniżkami. Nie mówiąc już o bezpłatnych przewodnikach, jednolitych, z mapami miasta i siecią połączeń, dostępnych w każdej instytucji kulturalnej i hostelu.
Również na zimę
Karnet zwraca się po kilku przejazdach komunikacją miejską i dwóch, trzech wizytach w którymkolwiek z muzeów. Jest ważna od momentu jej skasowania w którymkolwiek z autobusów, tramwajów, czy e metrze. Poza atrakcjami iście kulturalnymi, przepustka umożliwia posiadaczom również bezpłatne parkowanie, zniżki przy wypożyczaniu samochodów, wstęp na baseny, lodowiska oraz wiele zniżek sklepach, a także w restauracjach, pizzeriach, kawiarniach, pubach i hotelach.
U naszych południowych sąsiadów - na Słowacji, która jest rajem dla narciarzy, również można korzystać z popularnych "passów". Kupując jeden karnet można korzystać z usług kilku ośrodków narciarskich, oddalonych od siebie nie więcej niż o 200 kilometrów. W ciągu kilkunastu dni ważności takiego karnetu w sezonie zimowym, co weekend można jeździć w innym miejscu, które należy do Stowarzyszenia Slovakia Ski Region. Zarezerwować taki karnet można na miejscu, ale również przez internet - w Polsce, Czechach oraz na Węgrzech. Podobne zimowe karnety dla turystów mają w swojej ofercie kurorty i ośrodki wypoczynkowe w Austrii, czy Włoszech. Kiedy przyjdzie czas na Małopolskę?
Aneta Zadroga



