Aktualności i wydarzenia

Nocleg z Internetu

2010-02-03

Poszukiwanie noclegu na czas tegorocznego Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem łatwo mogło doprowadzić do wniosku, że na miesiąc przed największą zimową imprezą w stolicy polskich Tatr kibice nie znajdą miejsca do spania nawet na sienniku. A jeśli nawet, to za łóżko będą musieli zapłacić fortunę. Wszystko za sprawą Internetu.

Ogólnoświatowa sieć jest w tej chwili najłatwiej dostępnym źródłem informacji o ofercie w branży turystycznej. Dla tych, którzy w niej działają – jednym z najbardziej skutecznych nośników reklamy. Klient, który szuka miejsca noclegowego o przyzwoitym standardzie i za przystępna cenę, w pierwszej kolejności pyta o sprawdzony hotel, ośrodek wypoczynkowy lub pensjonat znajomych, w drugiej – skorzysta z elektronicznej wyszukiwarki.
Sama spróbowałam tej metody. Na hasło „noclegi Zakopane” Google wyrzuca tysiące adresów stron internetowych – zarówno serwisów poświęconych noclegom w Polsce, regionie czy wskazanym mieście, jak i witryn bezpośrednio prezentujących ofertę konkretnych miejsc zakwaterowania. W które z nich w pierwszej kolejności kliknie kibic-internauta? Nie znam wyników badań dotyczących ilości odwiedzin na takich stronach, ale wiem, czego sama szukałam.

Największe znaczenie miało dla mnie położenie. Będąc osobą niezmotoryzowaną, szukałam noclegu w pobliżu dworca, Krupówek i skoczni. Dlatego w pierwszej kolejności oglądałam oferty z mapką i te, które podawały odległości do kluczowych punktów w mieście. Po drugie, liczył się komfort. Chciałam, by pokój był w miarę przestronny, czysty, miał wygodne łóżka i ładną łazienkę z dużą kabiną prysznicową. Żeby się o tym przekonać, szukałam ogłoszeń ze zdjęciami, które jak najwyraźniej pokażą mi, na jakie warunki mogę liczyć w pensjonacie, willi czy na prywatnej kwaterze.
Ważna była również cena. Możliwości finansowe klientów są różne, ale bez względu na nie chcieliby wiedzieć, ile i za co zapłacą. Dlatego złe wrażenie robiły na mnie te strony internetowe, na których brakowało aktualnego cennika, albo bardzo ciężko było się do niego dostać. Oczekiwałam, że będzie się znajdował w odrębnej zakładce, bezpośrednio na stronie www, a nie w pliku, który trzeba dopiero ściągnąć do własnego komputera i otworzyć. Powinien wskazywać okres, w jakim obowiązują poszczególne ceny i usługi, jakie są w nie wliczone (czy jest to tylko nocleg, czy cena zawiera również wyżywienie i dostęp do dodatkowych atrakcji np. sauny albo siłowni lub daje zniżkę na wypożyczenie nart).
Liczą się także warunki płatności. Oczywiście klient potrafi zrozumieć konieczność wpłacenia zaliczki w momencie dokonywania rezerwacji, ale tylko wówczas, kiedy nie jest ona wygórowana w stosunku do ceny i jeśli nie trzeba jej opłacić na dwa miesiące przed przyjazdem. W tak długim okresie wiele może się zdarzyć.

Ostatni aspekt to kontakt z miejscem oferującym nocleg. Pożądanych jest jak najwięcej kanałów, którymi można się z nim porozumieć – nie tylko telefon, ale również e-mail czy komunikatory takie jak Gadu-Gadu czy Skype. Sprawiają one wrażenie, że właściciele lub osoby kierujące ośrodkiem czy pensjonatem są zawsze do naszej dyspozycji. Są też znakiem nowoczesnego podejścia do świadczonych usług.
Nie zaszkodzi też informacja na stronie o tym, czy w szczególnie obleganych terminach są jeszcze wolne miejsca. To mówi o dbałości o potencjalnych klientów i zaoszczędza czas na rozmowy telefoniczne, które są bezcelowe dla obu stron.

I na koniec kilka refleksji na temat prowadzenia biznesu. W Internecie przejrzałam ponad 100 ofert noclegów. Obdzwoniłam prawie 30 miejsc wyselekcjonowanych według powyższych kryteriów. 10 dni przed Pucharem Świata wolne pokoje znalazłam tylko w dwóch z nich. W pozostałych albo były już zarezerwowane, albo… właściciel odmówił mi gościny na zaledwie trzy noce. Okazało się, że na pewny nocleg mogli liczyć tylko klienci zdecydowani na pobyty przynajmniej tygodniowe.
Z jednej strony taka polityka wydaje się zrozumiała, bo gwarantuje większy zysk. Z drugiej, jako potencjalny gość poczułam się zignorowana i z pewnością nie będę chciała w przyszłości zawitać do tych właśnie pensjonatów. Nie chodzi o urazę, tylko brak informacji. Zupełnie inaczej odebrałabym takie zastrzeżenie, gdybym mogła je wcześniej przeczytać na witrynie WWW, nie tracąc pieniędzy i   co ważniejsze – czasu na zbędne telefony. Tym bardziej, że na dworcu w Zakopanem, na każdego wysiadającego z autokaru czy pociągu turystę czeka przynajmniej kilku gospodarzy, którzy oferują noclegi w okolicy w przystępnej cenie z dowozem na miejsce gratis.

Anna Kontek

Newsletter

Wyszukaj szkolenia

Polecane szkolenia

Praca w turystyce