Skitour podbija Małopolskę
2011-01-18Moda może i nie nowa, ale podbija serca kolejnych miłośników gór. W Małopolsce powstaje coraz więcej tras i wypożyczalni sprzętu dla zakochanych w skitourze
Brak utartych tras, adrenalina, dziewicze tereny i zero tłoku. Do tego ekstremalne przeżycia - to główne zalety skitour - nowego rodzaju narciarstwa, który w Tatrach zyskuje coraz więcej zwolenników. Naprzeciw ich wymaganiom wychodzą wypożyczalnie sprzętu i ośrodki wypoczynkowe - wszystko po to, żeby turysta, nawet rozmiłowany w tej dość niebezpiecznej formie spędzania wolnego czasu - był usatysfakcjonowany.
Idealne miejsce
Skitour nazywa się czasami ski-alpinizmem. Idea tego sporu polega na poruszaniu się po wysokich górach - wszędzie tam, gdzie występują długie, strome i - dla zwykłego miłośnika narciarstwa - dość niebezpieczne - zjazdy i podejścia. Pasjonaci zjazdy i poruszanie się po głębokim i nie ubitym śniegu łączą ze wspinaczką. Do tego rodzaju rozrywki potrzebny jest specjalny sprzęt - specjalne buty, kijki, łączenia, narty, foki i harszle (metalowe zęby umocowane po dwóch stronach narty, zwiększające jej przyczepność). Sprzęt ten ma służyć nie tylko do zjeżdżania, ale i umożliwiać narciarzom podejście na często trudne do osiągnięcia szczyty.
Małopolska jest idealnym miejscem do uprawiania tego rodzaju sportu. Na nartach skitourowych można szusować w sercu Tatr, można też chodzić w rakietach śnieżnych po zamarzniętych stawach. A co najważniejsze - nie trzeba wydawać kilku tysięcy złotych na odpowiedni i bezpieczny sprzęt. Od miesiąca można bowiem go wypożyczyć w Dolinie Pięciu Stawów Polskich w Tatrach.
Jak zapewnia Marta Krzeptowska, gospodarz schroniska w Pięciu Stawach, można tam wypożyczyć m.in. narty skitourowe z kijkami i butami, rakiety śnieżne, raki, czekany oraz zestawy lawinowe - sondy, łopatki i detektory. Wszystko przystosowane do jazdy w trudnych warunkach.
Jest też kilka tras, którymi można się poruszać bez obaw o własne zdrowie i bezpieczeństwo. Narciarze skitourowi mogą na przykład przejść np. z Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Szpiglasową Przełęcz do Morskiego Oka lub przez Zawrat do Doliny Gąsienicowej. Po wycieczce turyści będą mogli oddać sprzęt w specjalnym punkcie w Zakopanem.
Z adrenaliną
Brawurowe zjazdy z himalajskich ośmiotysięczników - wizytówkę skitour - można znaleźć na kanałach youtube. W Tatrach alpejskie szczyty zastępuje między innymi Mnichowy Żleb - miejsce, które miłośnicy zjazdów na nartach z dreszczykiem upodobali sobie szczególnie.
Jednak skitourowa adrenalina to nie jest coś dla każdego. - To przede wszystkim sport dla doświadczonych narciarzy. Dla osób, które mają bardzo dobrą kondycję fizyczną i bardzo duże doświadczenie w jeździe na nartach, czasami w bardzo trudnych warunkach - mówi Adam Michalak, miłośnik skitouru z Warszawy, zimą stały bywalec Zakopanego. - Dla niewtajemniczonych najłatwiej wyjaśnić to tak: Skitour to połączenie jazdy na nartach po stromych stokach, wędrówki narciarskiej podobnej do biegów i wspinaczki górskiej. Tu liczą się umiejętności i dobry sprzęt - podkreśla skitourowiec, który wraz z grupą znajomych uprawia ten sport od dwóch lat.
Narciarz, który wybiera ten rodzaj sportu narażony jest na większe niebezpieczeństwo niż ten, który szusuje po oznakowanym stoku. - Trzeba umieć oszacować ryzyko. O tym mówię za każdym razem, kiedy wybieram się z grupą ludzi na skitour - mówi Radek, który od dwóch lat organizuje wypady skitourowe w Tatrach. - Trzeba poznać ukształtowanie terenu, ocenić stan pogody, zminimalizować ryzyko pojawienia się lawin i niebezpiecznych szczelin - wylicza i dodaje, że zainteresowanie nową formą narciarstwa rośnie. - W tym roku mam zajęte terminy do końca marca. Najczęściej zgłaszają się ludzie po 30, doświadczeni narciarze z całej Polski. Chcą spróbować czegoś z dreszczykiem. Zabieram ich w miejsca, których nie ma w oficjalnej ofercie szlaków, nie zdradzę jednak, gdzie. Jeśli ktoś naprawdę chce zobaczyć, czym jest skitour, na pewno znajdzie na to sposób- uśmiecha się.
Aneta Zadroga




