Wywiad z Akiko Miwa
2011-02-28TZ: Jak trafiła Pani do Polski i do Harklowej?
Akiko Miwa: Polska to kraj, w którym rozpoczęłam nowe życie, wybierany został przypadkiem. Harklowa też. To wieś, w której byłam na wycieczkę.
Dlaczego zdecydowała się Pani otworzyć pensjonat w Polsce?
Najpierw nie miałam zamiaru otwierania żadnego pensjonatu. Przyjechałam studiować , poszukiwałam nowego życia. Ale skoro już tu byłam i zdecydowałam się tu mieszkać, trzeba mieć pracę. Mieszkając tu w górach, można żyć tylko z turystyki.
Czy prowadzenie biznesu turystycznego w Polsce jest trudniejsze niż w Japonii?
Nie prowadziłam biznesu turystycznego w Japonii, więc nie mogę porównać dokładnie. Wiem, jednak że sprawy rozliczeń podatkowych wyglądają dużo prościej. Mikro lub małe przedsiębiorstwa, takie jak moje, tylko raz lub dwa razy w roku przygotowują jeden dokument dla urzędu podatkowego, który zawiera tylko kilka pozycji: przychód, wydatek i zarobek. Zanosi się to do urzędu do okienka do konsultanta, gdzie urzędnik sugeruje jak najlepiej się rozliczyć, czasem pomaga przygotować dokumenty. Tu co miesiąc trzeba się męczyć i wpłacać podatek. Przez to jest mniej pieniędzy na inwestycję i trudniej jest planować na przyszłość.
Pani goście to obcokrajowcy czy również Polacy?
Teraz jest więcej Polaków niż obcokrajowców.
Jak trafiają do Harklowej?
Wiadomość trafia z ust do ust, goście, którzy nas odwiedzili polecają nas swoim przyjaciołom. Często mówią, że bardzo trudno nas odnaleźć. Mamy oczywiście stronę internetową, ale nie prowadzimy dużych działań promocyjnych. Opieramy się głównie na rekomendacjach.
Czym przyciąga Pani gości do swojego Pensjonatu?
Przede wszystkim kuchnią Japońską, a dokładnie prawdziwą domową kuchnią japońską. Używam oryginalnych Japońskich przepisów jakie stosowały moja mama i babcie. Goście są zachwyceni, mówią, że często chodzą do japońskich restauracji, ale potraw takich jak u mnie nigdy nie jedli. Kiedyś był u mnie właściciel baru sushi, który sam nie przepada za ta potrawą, a u mnie mu smakowało. Nawet Japończycy bardzo chwalą naszą kuchnie. Wynika to też z tego, że jesteśmy gospodarczym ekologicznym, podajemy swojskie jaja, zioła i japońskie warzywa, z naszego ogródka. Naszą specjalnością jest Tempura - smażone owoce morza z warzywami. Moje przepisy były publikowane w książce „Ugryźć świat” wydanej przez National Geografic.
Bardzo ważna jest dla Pani tematyka ekologiczna. Jakie ekologiczne rozwiązania stosuje się w Pani pensjonacie?
Tak, stosujemy japońską technologię EM (Efektywnych Mikroorganizmów). Używamy ją w ogrodach, do hodowli zwierząt, sprzątania, pozbywania się odpadków z kuchni, gotowania, mycia, przy utrzymaniu basenu i jacuzzi. Po użyciu środków EM wszystko wpływa do oczyszczalni ścieków, a do ziemi trafia czysta woda. Mama swoją biologiczną oczyszczalnie ścieków. Nie potrzebne są nam żadne chemiczne środki czyszczenia. Tu chciałam zwrócić uwagę, żeby uważać przy zakupie środków EM, ponieważ na rynku pojawiło się dużo podróbek. Oryginalnego Wynalazku EM prof. Teruo Higa używa tylko jedna firma - „EM Greenland”
Czy w Japonii Take rozwiązania są powszechne?
Tak, nie tylko tam ale na całym świecie. I są bardzo sprawdzone. EM używane w domu trafia do rzek, jezior i morza, w ten sposób, oczyszcza się całe środowisko.
W Polsce wielu przedsiębiorców boi się wdrażać ekologiczne rozwiązania ze względu na wysokie koszty...
To nie prawda. Na przykład u mnie koszty oczyszczania basenu i jacuzzi znacznie spadły. Wcześniej używaliśmy dużo chloru i innej chemii i kosztowało to 3 razy więcej. To nie tylko kwestia pieniędzy: - sadownicy mówią, że „im więcej chemii tym więcej martwej ziemi”.
Czy uważa Pani, że ekologiczne gospodarstwa i turystyka mają przyszłość? Czy ekologia może się opłacać?
Oczywiście, tylko w tym kierunku możemy dążyć. Ludzie pragną prawdziwych produktów. Moje wnuczki poznają, które jabłko można zjeść ze skórką. Każdy chce jeść bezpieczną, zdrową i smaczną żywność.
Japonia jest dla Polaków wzorem sprawnego zarządzania i profesjonalizmu. Czego z punktu wiedzenia osoby z Japonii brakuje polskim przedsiębiorcom?
Prawdę mówiąc, nie nadaję się do zarządzania. Nie jestem doskonałą osobą jako zarządzającą. Prowadząc pensjonat staram się zrobić coś miłego, dobrego, coś dodatkowego, coś „plus jeden więcej” dla gości, którzy wybrali nasz obiekt i za to jestem im wdzięczna. Moją dumą jako właściciela Villa AKIKO jest widzieć zadowolonych gości.



