Wywiad z Aleksandrem Miszalskim
2011-02-23Tomasz Zdun: Kiedy niemal dwa lata temu rozpoczynaliśmy nasz projekt, na pierwszej konferencji zorganizowaliśmy debatę dotyczącą wpływu światowego kryzysu na małopolską branżę turystyczną. Większość uczestników zauważyła wtedy pogarszającą się sytuację branży, byli jednak dalecy od snucia katastrofalnych wizji. Pojawiła się wtedy opinia, że „Kraków jest tak silną marką, że kryzys mu nie straszny”. Pan uważał inaczej…
Aleksander Miszalski: Przykro mi, że w jakimś sensie moje obawy się sprawdziły. Co prawda ilość przyjazdów do Krakowa wg badań MOT ostatnio nie spada ale pewnie ze względu na wzrastającą ilość obiektów hotelowych kryzys jest bardzo odczuwalny. Przez dwa lata zostało zamkniętych około 20 hosteli, tej zimy niektóre hotele obniżają ceny do 50 EUR za pokój w bardzo wysokim standardzie, a na portalach rezerwacyjnych hotele konkurują ceną z hostelami. Wg moich badań ilość rezerwacji przez portal Hostelworld.com w mieście Krakowie spadła rok do roku o 30 %. Na szczęście na świecie widać już pewne ożywienie więc może na wiosnę również je odczujemy – musimy mieć jednak świadomość jednego – Kraków sam musi dbać o ruch przyjazdowy – samo ożywienie na świecie nie zmieni wszystkiego. Kiedyś byliśmy modni jako nowa destynacja, ale te czasy już minęły – musimy przyciągać turystów jakością produktów oraz skuteczną promocją zagraniczną.
TZ: Stowarzyszenie „Forum dla Polski”, którego jest Pan Prezesem prowadzi projekt Turystyka w Krakowie, w jego ramach już dwa razy przeprowadzaliście badania wśród turystów - jakie wnioski można wyciągnąć z dotychczasowych badań?
Pierwsze badania przeprowadzaliśmy gdy kryzys się zaczynał – pokazywały one, że branża faktycznie go odczuwa. Oczywiście znalazło się tam wiele krytycznych uwag do działania różnych instytucji odpowiedzialnych za promocję ale ciężko teraz je wszystkie wymieniać. Z drugiej edycji badań dowiadujemy się jaka jest faktyczna pozycja marki turystycznej Krakowa na tle Europy – niestety nie jest ona najwyższa. Przez przedstawicieli branży turystycznej na targach ITB w Berlinie Kraków dostał ocenę 5,8 na 10 i zajął 24 miejsce na 30 badanych miast. Badaliśmy również odczucia turystów na miejscu – szczegółowy raport wraz z rekomendacjami zostanie przedstawiony już wkrótce.
TZ: Trudno jednak nie zauważyć, że w mieście powstają nowe ciekawe produkty turystyczne jak muzeum w podziemiach rynku i muzeum w dawnej fabryce Schindlera, które, patrząc na liczbę odwiedzających, są sporym sukcesem….
AM: Oczywiście, że ciężko jest zaprzeczać pewnym pozytywnym działaniom. Fabryka Schindlera już jest dużym sukcesem, muzeum w podziemiach rynku zapewne nim będzie pomimo początkowych kłopotów. Dodatkowo lotnisko w Balicach otwiera nowe trasy i zwiększa ruch, powstają też nowe hotele i informacje turystyczne - i bardzo dobrze. Natomiast to wszystko trzeba umieć sprzedać i tu trochę brakuje mi spójnej strategii promocji (brak jest dokumentu takiego), wizji i konsekwentnej realizacji.
TZ: Dużo mówi się o tym, że Miasto powinno budować swoją ofertę pod kątem turystów zamożniejszych. Takich, którzy nocują w dobrych hotelach, idą na drogi koncert i do eleganckiej restauracji. Jak patrzysz na taką strategię jako współwłaściciel sieci hosteli, który swoją ofertę kieruje do mniej zamożnych turystów?
Miasto powinno mieć taką ofertę by przyciągnąć jak największą ilość turystów zarówno zamożnych jak i młodszych, zarówno pielgrzymów jak i studentów. Oczywiście zamożny turysta zostawi więcej, ale to młodszy turysta ma szansę powrócić w przyszłości, podzielić się swoimi wrażeniami w internecie - słowem wypromować miasto. Oczywiście niekoniecznie pijani Brytyjczycy są najlepszym typem klientów ale to jednak był margines. Strategia promocyjna nie musi wykluczać żadnej z grup potencjalnych turystów trzeba tylko umiejętnie dobrać przekaz i kanały promocji do odpowiednich segmentów potencjalnych turystów.
TZ: Kolejna wyzwanie stojące przed miastem to beatyfikacja Jana Pawła II , po której Kraków ma stać się ważnym centrem pielgrzymkowym. Już teraz według MOT około 10% ruchu turystycznego w Krakowie, związane jest z turystyką religijną. Po beatyfikacji ten procent ma znacznie wzrosnąć. Pielgrzym to jednak specyficzny rodzaj turysty. Czy widzi tu Pan potencjał rozwoju dla branży?
Oczywiście że widzę – tak jak wcześniej mówiłem trzeba wykorzystać każdy potencjał miasta i dla każdego mieć ofertę. Pielgrzymi dzielą się na takich, którzy przyjeżdżają na jeden dzień, nie śpią i szybko wracają do domu (np. ze Słowacji) oraz takich którzy zostają parę dni i zostawiają dużo pieniędzy – nie można powiedzieć że są to generalnie „gorsi” turyści. Kraków jako centrum pielgrzymkowe trzeba promować wykorzystując jednak odpowiednie kanały – takie które trafią do odpowiedniej grupy odbiorców. Nie można jednak promować Krakowa jak Lourdes czy Medjugorie – mamy jednak dużo, dużo więcej do zaoferowania, więc dobrze by było by Kraków przeciętnemu turyście nie kojarzył się tylko z religią.
TZ: Istotnym kłopotem w branży jest barak wykwalifikowanych kadr. Na liście najbardziej poszukiwanych przez pracodawców zawodów opublikowanej przez Manpower, aż trzy związane były z branżą turystyczną. Ostatnie badania wynagrodzeń Sedlak&Sedlak, pokazują, że wynagrodzenia w branży turystycznej są najniższe ze wszystkich sektorów, niższe nawet niż tradycyjnie uchodzące z kiepsko opłacane sektory ochrony zdrowia, edukacji i kultury. Z naszych badań również wynika, że pracodawcy narzekają na bark dobrze wykwalifikowanych kadr. Skąd tak słaba sytuacja kadrowa? Jak można ją zmienić?
AM: Przypuszczalnie niedobory kadr wynikają z wyższych oczekiwań pracodawców. Myślę, że kadry kształcone przez krakowskie uczelnie są całkiem niezłe, zapewne jednak absolwentom brakuje trochę doświadczenia. Wydaje mi się, że o to muszą już trochę zadbać sami pracodawcy by przystosować absolwentów do praktycznej pracy – ciężko sprawić by student zaraz po skończeniu uczelni, nawet mimo odbytych praktyk był od razu doświadczonym pracownikiem. Chociaż pewnie można by bardziej stawiać na praktykę podczas kształcenia.
Co do wynagrodzeń to rzeczywiście płace w turystyce nie są wysokie – może mieć to związek ze średnią wieku pracowników – bardzo dużo młodych ludzi, studentów pracuje w branży. Może być też tak, że turystyka jako branża kojarząca się przyjemnie przyciąga ludzi nawet za niższe pensje. Na pewno niższe zarobki rekompensowane są częściowo przez napiwki od turystów. Ale to oczywiście niedobrze, że sektor zajmuje niską pozycję – chociaż jak wiadomo płace ustalają się na poziomie równowagi podaży i popytu – jeśli rzeczywiście zabraknie wykwalifikowanych ludzi chętnych do pracy– płace wzrosną, póki jest ich wystarczająco – zapewne nie będą rosły, no chyba że sytuacja branży poprawi się na tyle, że przedsiębiorcy cześć ze swoich zysków przeznaczą na płace w celu poprawienia motywacji pracowników. No ale tutaj chyba trzeba poczekać na powrót turystów Trzeba też zaznaczyć że marże w turystyce nie są najwyższe, a konkurencja ogromna stąd czasem ciężko przedsiębiorcom przekroczyć pewien poziom płac – jak widać problem jest dosyć skomplikowany.
Rozmawiał Tomas Zdun
Aleksander Miszalski: Przewodniczący Forum dla Polski realizującego projekt „Turystyka w Krakowie” , Przedsiębiorca turystyczny - współwłaściciel sieci hosteli oraz biur podróży, Członek Rady Dzielnicy Stare Miasto




